Sport

Kolarstwo

Wyścig Pokoju – Historia i przyczyny upadku

  

   Organizowany od maja 1948 roku Wyścig Pokoju był największą tego typu imprezą kolarską na świecie. Charakterystyczny był ogromny rozmach imprezy, która miała ogromne znaczenie polityczne w krajach socjalistycznych. W Polsce wyścig miał być największym wydarzeniem sportowym, a jednocześnie propagandową tubą systemu komunistycznego.

Już w maju 1945 roku rozpoczęto plany stworzenia wielkiego, międzynarodowego wyścigu kolarskiego. Padały różne propozycje tras: Warszawa-Praga, Warszawa–Praga-Budapeszt lub Warszawa-Moskwa. Temat ten poruszano także podczas założycielskiego zebrania warszawskiego Okręgowego Związku Kolarskiego. Później dyskusje przeniosły się do Pragi. Zygmunt Dall z „Głosu Ludu” przeniósł na czeski grunt ideę wspólnej organizacji wielkiej sportowej imprezy. Czesi sugerowali wyścigi samochodowe lub motocyklowe. Ostatecznie jednak jako najlepszą dyscyplinę zaproponowano kolarstwo.
W 1948 r. zapadła decyzja, aby 1 maja rozpocząć wielką imprezę kolarską pod znakiem gołąbka pokoju. Wyścig uzyskał akceptację najwyższych władz Polski i Czechosłowacji. Od początku był nie tylko wydarzeniem sportowym, ale i politycznym. Zawody objęły opieką organy prasowe partii komunistycznych: polski „Głos Ludu” i czechosłowackie „Rude Pravo”. Później „Głos Ludu” zastąpiła „Trybuna Ludu”, a w 1952 r. do organizatorów dołączył wschodnioniemiecki dziennik „Neues Deutschland”. Odtąd Wyścig Pokoju, nazwany tak w 1950 r., przemierzał już trzy bratnie kraje - Polskę, Czechosłowację i Niemiecką Republikę Demokratyczną. Wyścig odbywał się na trasie Warszawa – Berlin – Praga (co roku rozpoczynał się w jednym z tych miast).

W latach 1985-1986 współorganizatorem wyścigu był także radziecki dziennik „Prawda” i związek kolarski ZSRR (1985 wyścig był także rozgrywany w Moskwie, a 1986 – w Kijowie, przy czym w Kijowie zmuszono kolarzy do uczestnictwa w wyścigu etapowym, mimo, że kilka dni wcześniej wydarzyła się katastrofa w Czarnobylu i wszyscy – zarówno uczestnicy, jak kibice – narażeni byli na opad promieniotwórczy). Władze chciały udowodnić w ten sposób, że nie ma żadnego zagrożenia.

Impreza była prawdziwym świętem dla krajów, które zaangażowane były w jego organizacje. Dla Europy Zachodniej wyścig był jedną z wielu tego typu imprez, ale dla organizatorów był to wyścig wyjątkowy i najlepszy ze wszystkich. Zwycięzcy etapów czy całej imprezy stawali się prawdziwymi bohaterami narodowymi, a ich nazwiska były na ustach wszystkich. Pierwszym triumfatorem wyścigu w 1948 roku został reprezentant Jugosławii, August Prosinek. Jednak dla polskich władz najistotniejszy był sukces drużynowy polskich kolarzy, którzy w inauguracyjnym wyścigu nie mieli sobie równych. – „Drużyna polska wykazała nie tylko dużą ambicję, ale co ważniejsze - umiejętność zespołowej jazdy… Zdały również egzamin polskie rowery, ofiarowane kolarzom przez Centralę Zbytu Przemysłu Motoryzacyjnego”. – grzmiał w imieniu władz „Głos Ludu”.

Podczas kolejnych lat ranga wyścigu coraz bardziej rosła. Do majowej imprezy, co roku przygotowywał się cały naród. Lokalne władze dostawały polecenie przygotowania się do przyjęcia kolarzy. Pośpiesznie łatano dziury w jezdni, odnawiano budynki, zawieszano hasła propagandowe w stylu: „Witamy uczestników biegu” czy „Wywalczymy pokój!”. Dodatkowo prasa i radio podgrzewały atmosferę imprezy. Każdego dnia miliony radiosłuchaczy i czytelników gazet z zapartym tchem śledziły zmagania kolarzy. Charakterystyczny hejnał Wyścigu Pokoju był rozpoznawalny przez wszystkich obywateli, niezależnie od płci i wieku. Ogromne tłumy kibiców oczekiwały na kolarzy we wszystkich miastach, przez które biegła trasa wyścigu. Ludzie zwalniali się z pracy, przerywali wszelkie inne zajęcia, aby choć przez kilka sekund móc podziwiać jadących zawodników. Dzieci prosiły swoich rodziców o rower, bawiły się plastikowymi figurkami kolarzy, grały w wyścig kapslami, na których widniały nazwiska ulubionych kolarzy.

 

 

Pierwszym Polakiem, który wygrał Wyścig Pokoju był Stanisław Królak w 1956 roku. Setki tysięcy kibiców wiwatowało w Polsce na jego cześć. Kolejnym Polakiem, który triumfował w tej imprezie był legendarny Ryszard Szurkowski. Pierwsze zwycięstwo Szurkowski odniósł w 1970 roku, potem wygrywał cały wyścig jeszcze trzykrotnie – w 1971, 1973, 1975. Dzięki tym sukcesom stał się prawdziwym bohaterem narodowym i nie było osoby w kraju, która nie kojarzyłaby jego nazwiska. Do historii przeszło nazwanie Szurkowskiego „cudownym dzieckiem dwóch pedałów”, a autorem tego kultowego cytatu był Bohdan Tomaszewski, legenda polskiego dziennikarstwa sportowego. Inną niefortunną wypowiedzią Tomaszewskiego dotyczącą kolarstwa było słynne: „Jadą. Cały peleton, kierownica koło kierownicy, pedał koło pedała”.

W 1974 roku w Wyścigu Pokoju triumfował także inny Polak, Stanisław Szozda. Ostatnim Polakiem, który odnotował zwycięstwo w tej imprezie (w pierwotnej formie wyścigu) był Lech Piasecki w 1985 roku. W nowej formule imprezy tylko jednemu reprezentantowi Polski udało się zwyciężyć w całym wyścigu. W 2000 roku dokonał tego Piotr Wadecki.

 

Szurkowski na trasie Wyścigu Pokoju

 

Wszyscy kolarze podkreślali zawsze ogromną walkę, która odbywała się na trasie wyścigu. Najostrzejsza rywalizacja toczyła się między ekipami Związku Radzieckiego, NRD, Czechosłowacji i Polski. W peletonie liczyły się tylko te drużyny. Charakterystyczne było to, że wyścig nie ograniczał się tylko do konfrontacji sportowej. Słynne stały się pojedynki na pompki od roweru w tunelach wjazdowych na stadiony. Polscy kolarze zgodnie mówią, że nie było etapu, podczas którego nie musieliby się bić z reprezentantami ZSRR. Przepychanki i liczne kraksy były wpisane w codzienną walkę na trasie. Czechosłowacy trzymali stronę Rosjan. Potrafili wylewać na szosie olej w sobie i Rosjanom wiadomym miejscu. Polacy często trzymali się razem z reprezentantami Niemiec. Oba obozy rywalizowały ze sobą przez cały czas trwania imprezy.

Walka wśród kolarzy była niezwykle zacięta i nie zawsze zgodna z obowiązującymi w sporcie regułami, ale z drugiej strony zawodnicy rywalizowali ze sobą o coś więcej niż tylko sukces sportowy. Triumfatorzy poszczególnych etapów, czy całej imprezy stawali się z dnia na dzień narodowymi bohaterami, a przez zwykłych śmiertelników byli brani za nadzwyczajnych herosów. W wyścigu brali udział tylko kolarze amatorzy, gdyż zawodowstwo w sporcie było wówczas niedopuszczalne w krajach socjalistycznych. Jednak władze wszystkich państw organizujących imprezę fundowały atrakcyjne nagrody dla najlepszych. Zawodnicy otrzymywali towary, których nie można było wówczas nigdzie kupić: zegarki, kupony ubraniowe, gramofony, zastawy stołowe, kryształowe puchary, radioodbiorniki. Potem nagrody stawały się coraz bardziej atrakcyjne, były to na przykład motocykle marki Jawa. Wyścigiem Pokoju żyli wszyscy ludzie w naszym kraju i podczas jego trwania wszystko było mu podporządkowane. Imprezę charakteryzowała doskonała organizacja, a kolarze mieli niemal wszystko, o co tylko poprosili.

W latach osiemdziesiątych Wyścig Pokoju przykuwał także miliony widzów przed ekranami telewizorów. Wzrost liczby odbiorników telewizyjnych w domach w tamtym okresie przyczynił się do tego, że także organizatorzy tej imprezy z większym zaangażowaniem podchodzili do oprawy medialnej. Wyścig cieszył się zawsze ogromną popularnością wśród telewidzów, ale nigdy też nie zginęła kilkudziesięcioletnia tradycja słuchania transmisji przed radioodbiornikami. Wszyscy ludzie – w pracy, domu czy na ulicy – słuchali z zapartym tchem w radiu o poczynaniach kolarzy na trasie.

Największymi gwiazdami imprezy w tamtym czasie byli dwaj reprezentanci Niemiec (NRD)- Olaf Ludwig i Uwe Ampler. Pierwszy z nich wygrywał wyścig w roku 1982 i 1986, a z czasem stał się prawdziwą ikoną Wyścigu Pokoju, która zresztą pozostał do dziś. Ludwig był ulubieńcem nie tylko niemieckich kibiców. Nawet w Polsce gorąco mu kibicowano i zakładano liczne fankluby kolarza. Ampler triumfował w imprezie trzy razy z rzędu w latach 1987-89. Po raz czwarty wygrał w 1998 roku, kiedy impreza miała już inny wydźwięk i formę.

Po raz ostatni w starej formie wyścig odbył się w 1992 roku, a jego triumfatorem został Niemiec Steffen Wesemann. W późniejszych latach kolarz ten zwyciężał jeszcze czterokrotnie – 1996,1997,1999,2003. Jako pierwszy w historii wygrał Wyścig Pokoju pięć razy.

Olaf Ludwig do dziś jest ikoną Wyścigu Pokoju

 

Od 1993 roku wyścig organizowany był tylko w Czechach (część etapów w Polsce i Niemczech). Główna przyczyną tego były oczywiście wydarzenia polityczne w Europie z roku 1989 (przewrót polityczny w Polsce, zburzenie muru berlińskiego), bo nie da się ukryć, że impreza zawsze była wizytówką krajów socjalistycznych. W Polsce dodatkowo zaczął rozwijać się drugi z największych wyścigów w naszym kraju – Tour de Pologne. Od 1993 roku impreza ta rozgrywana jest jako wyścig zawodowców, a swój ciągły rozwój zawdzięcza osobie organizatora, Czesława Langa. Znakomity w przeszłości kolarz wykorzystał swoje rozległe kontakty w światowym kolarstwie i stworzył profesjonalny wyścig, który odpowiada dzisiejszym standardom. Impreza ma też od lat znakomitą obsługę medialną, która pozwala na świetną promocję. Dziś to właśnie Tour de Pologne jest wizytówką polskiego kolarstwa i jednocześnie naszym powodem do dumy. Nie da się jednak ukryć, że to już zupełnie inna impreza kolarska niż historyczny Wyścig Pokoju, który w swoich czasach dawał ludziom namiastkę swobód demokratycznych. Był spotkaniem z innymi nacjami, szlachetną konfrontacją, umacniał naszą dumę narodową. Wyścig miał też ogromne znaczenie dla zawodników innej narodowości - „Największym przeżyciem w całej mojej karierze sportowej był start w Wyścigu Pokoju. Nigdy potem nie odczułem takiej przyjemności w ściganiu się na rowerze” – powiedział Francuz Jean Stablinski, legendarny kolarz polskiego pochodzenia. W swojej długoletniej karierze Stablinski zaliczył pięć etapowych zwycięstw w Tour de France. Największym sukcesem kolarza był tytuł mistrza świata zdobyty w 1962 roku.

Od 1993 roku opiekę nad Wyścigiem Pokoju przejęli Czesi, z dyrektorem imprezy Pavlem Doleżalem na czele. Bez wątpienia był to już zupełnie inny wyścig niż wcześniej i trudno doszukiwać się jakichkolwiek podobieństw. Dla Polaków najważniejsze jest to, że przede wszystkim nie jest to już wyścig polski. W związku z tym osłabło całkowicie zainteresowanie polskich mediów, które tylko zdawkowo o nim informują. Wyścigiem interesują się tylko niektóre polskie grupy kolarskie, ale nie ukrywając przy tym, że traktują go jako przygotowanie do większych imprez tego typu.

- Największą porażką czeskich organizatorów Wyścigu Pokoju było to, że wyścig nie awansował do elitarnego cyklu „Pro Tour”. Bez tego ciężko dzisiaj ściągnąć najlepszych kolarzy, a co za tym idzie wypromować swój wyścig na świecie. Udało się to Langowi, którego Tour de Pologne od 2005 roku należy do elity kolarskiej. Wykorzystał swoje znakomite kontakty w świecie kolarskim i stworzył naprawdę wielki wyścig. – mówi Bogusław Barwiński, wieloletni dziennikarz „Sportu” specjalizujący się w tematyce kolarskiej.

W zeszłym roku impreza nie odbyła się z powodu braku finansów. W tym roku Wyścig Pokoju jest organizowany przez Szwajcara Herberta Nottera, który zastąpił Pavla Doleżala, pełniącego tą funkcję w latach 1993 - 2004. Notter był szefem Szwajcarskiej Federacji Kolarskiej, a w ostatnich latach kierował wyścigami Dookoła Szwajcarii i Dookoła Austrii. Zmiana ta z pewnością oznacza kolejną metamorfozę Wyścigu Pokoju. Czas pokażę jak dalej będzie rozwijać się ta kolarska impreza.

Trasa tegorocznego wyścigu będzie po raz pierwszy przebiegać przez Austrię – start 13 maja w Linzu, meta 20 -maja w Hanowerze. Kolarze będą przemierzać także tereny Czech i Niemiec, omijając Polskę. Na starcie stanęła tylko jedna polska ekipa - Intel-Action, ze swoim liderem Markiem Rutkiewiczem.